Gość

O POKOCHANIU

» Artykuł z cyklu » Przekazy, wprowadzenie
O POKOCHANIU

W ciągłym procesie wzrastania pracujemy nad sobą. Cóż to znaczy wie każdy, kto podjął ten trud, gdzie po pierwszej euforii, że ja to jestem taki wspaniały i wszystko szybko u mnie pójdzie – pojawia się znak zapytania – i refleksja – chyba nie tak do końca…

Tak naprawdę wzrastanie jest to nieustająca praca nad poprawną postawą na co dzień, to zmiana siebie, to pokochanie, wybaczenie, miłosierdzie, współodczuwanie, współtworzenie, miłosierdzie, troska, opieka, itd. …. aż po zjednoczenie. To również zapanowanie nad własną energetyką i emocjami.

"Góra" w modlitwach, piśmie automatycznym ciągle nas wspiera dając podpowiedzi, ukazując to samo zagadnienie z różnych perspektyw, po to aby każdy z nas odnalazł do siebie ten właściwy klucz byśmy wzrośli jak najszybciej i jak najbardziej skutecznie, byśmy stany tam przeżyte zastosowali na co dzień i dzięki własnej uważności je utrzymywali do momentu trwałego, nowego w nas zapisu. Dzięki temu będziemy zbudowani na nowo i na nowo patrzący na otaczający nas świat, na nowo reagujący na sytuacje bądź co bądź te same lub podobne…

Góra prowadzi nas ku naszej doskonałości, ku wzrastaniu.

Poniżej zamieszczam „parę” podpowiedzi odebranych przeze mnie, które mogą stanowić również podpowiedź dla innych:

Pokochaj, to wrota do wolności – to pierwszy krok, ku zespojeniu. To twe wyzwolenie.

Czyniłeś dobro, czyniłeś zło – to twoje doświadczenie. Tego co było nic nie odwróci. Jednak wiedząc o tym, będąc w umiłowaniu siebie i drugiego człowieka nie uczynisz nic przeciw sobie i innemu co nie byłoby wyrażone w poprawności i będące w Prawie duchowym. Krocz i podążaj swą ścieżką naznaczoną wolnością wyborów nie sprzeniewierzając się sobie i nie występując przeciw drugiemu. Bo w jedności jest Prawo, bo w Miłości jest prawo wyrażone.

Moja scena na pokochanie wszystkiego. Dla mnie było to ogromnie poruszające doświadczenie:
"Ujrzałam przepiękną krainę, pełną szczęścia, radości, spokoju, miłości, ładu i harmonii. Kraina była wręcz bajkowa z cudowną przyrodą, kwiatami. Ujrzałam małą dziewczynkę, przepięknie ubraną, która się tam bawiła, rozmawiała ze zwierzętami, kwiatami, drzewami…. wszystkim co ją otaczało. Czuła z nimi jedność, była rozumiana przez wszystko i rozumiała wszystko. Czuła spełnienie, była tą krainą i wszystkim co ją otaczało przesiąknięta i szczęśliwa. Wyrażała siebie w pełni miłości, radości i spełnieniu. Dziewczynka poczuła, że chciałaby wybrać się w podróż. Tak też zrobiła. Widziałam, jak w tej drodze, w podróży piękna suknia, którą miała na sobie zaczęła szarzeć, zrobiła się postrzępiona, a im dalej szła tym traciła ją coraz bardziej. Zamieszkała między ludźmi, by podzielić się tą miłością, radością i szczęściem które miała w sobie. Stykając się z ludźmi widząc jak ludzie się zachowują, poprzez ich niewłaściwe zachowanie i ona zaczęła się niewłaściwie zachowywać. To światło, które miała w sobie, którym była nasiąknięta a które miała w sobie zaczęło blednąć, gasnąć... aż została jedna iskierka (było to ostanie pióro z jej anielskich skrzydeł). Dziewczynka kiedy szła do ludzi odkładała je do skrytki, szkatułki jako coś cennego i wyjątkowego. Odkładała, by nie stracić tej ostatniej cząstki, tego światła i zawsze, kiedy wracała od ludzi brała je do ręki, by nie zapomnieć… by nie zapomnieć kim jest w prawdziwej swej istocie…

Jednak pewnego dnia usiadła i dotarło do niej, że ludzie mają bielmo na oczach, nie widzą tego co robią, nie są sobą w swojej istocie. Przypomniała sobie, odzyskała wówczas kontakt z tą małą czystą dziewczynką, którą była. Uruchomiła mądrość doświadczeń i przyjęła nową postawę wobec siebie – dorosłej i wobec innych. Wszystko znowu zajaśniało światłem.

Poszłam na Ławkę Zwierzeń do Ojca: - Ojcze, jak to jest z tym pokochaniem?

Ojciec wziął mnie za rękę – poczułam jego miłość, poczułam to jak on mnie kocha – a w tym stanie było zawarte wszystko, każdy odcień, niuans, każde zrozumienie i akceptacja, po prostu wszystko.
Tak jak ja kocham Ciebie tak samo kocham innych, tylko oni o tym nie wiedzą – powiedział Ojciec”
W tej modlitwie pokazano mi, jak my schodząc do tego świata w swoim doświadczaniu życia gubimy się i tracimy swoją doskonałość, pomimo, że przyszliśmy tu by pomagać innym i pokazywać im drogę ku światłu sami również ulegamy znieprawieniu. Mamy jednak w sobie zawartą miłość do wszystkiego, która jest w nas zapisana tylko my o tym zapomnieliśmy.

Po czym w kolejnej modlitwie pt. „Odnajdywanie własnego światła” ujrzałam dalszy ciąg…
… w pokoju pojaśniało. Iskierka utorowała drogę do świata z którego pochodziła dziewczynka – a teraz Dorosła Osoba z bagażem doświadczeń. Weszła tam i poczuła, że jest w domu. Przywitała mnie Istota (nie wiem kto to był) dała mi berło i koronę. Koronę do utrzymania działania. Berło jako symbol mojej mocy. „Królestwo Twoje z TEGO świata pochodzi – nie zapominaj o tym – usłyszałam od niej.” Po czym uświadomiłam, że te atrybuty nie są mi już potrzebne, że zostały mi dane ku przypomnieniu, gdyż je i tak mam już w sobie zawarte. Dostałam złoty płaszcz, miecz i zbroję, odzyskałam swoje skrzydła i usiadłam na tronie, który był czarny (stworzony z Nicości), miał złote, pięknie zdobione poręcze, do którego prowadziły tęczowe schody (nawiązanie do modlitwy Tęczowy Most). Po czym Pustka (ta z pracowni pustki) we mnie siedzącej na tym tronie się zawarła.

Przestrzeń ta (czarna) to jest twórcza kreacja, tam jest wszystko.

Ujrzałam na horyzoncie Złote Miasto – Miasto Zwycięstwa, gdzie Brat mój mnie wprowadził – to Dom Twój. Odczułam tam moc, potęgę i wielkość. Przypomnij sobie – usłyszałam. Zobaczyłam, że w moim kierunku idą mieszkańcy tego miasta, dzieci podbiegając do mnie, zaczęły się tulić – wszyscy witają mnie jak wędrowca po długiej podróży. Nic nie straciłaś, jako jedyna zakwalifikowałaś się do tej gry, do zejścia.

Tu podano mi pudełko, które zostawiłam przed zejściem, wiedziałam, że po nie wrócę. Tam była moja moc po którą właśnie wróciłam.

Artykuły » Przekazy, wprowadzeniePiątek 3 sierpnia 2018

pokaż wszystkie artykuły »

strzałka do góry
Ładuję stronę ...